Junior
04-06-2008, 00:01
Czyli o wszystkim i niczym co zwiazane z Euro.
Stec, nigdy nie będziesz Jamajczykiem
Niewykluczone, że nawiedzony dziennikarz Gazety Wyborczej po powyższej deklaracji uzna mnie za rasistę i kibola. A jak wiadomo, jednych i drugich trzeba zwalczać wszelkimi metodami przy poklasku mas. W niniejszym tekście chciałbym jednak zastanowić się nad kilkoma kwestiami.
Przede wszystkim, co w tej deklaracji jest rasistowskiego i czemu jest ona skandaliczna? Mimo długiego zastanawiania żadnego wspólnego mianownika z rasizmem nie znalazłem, natomiast skandaliczność polega zapewne na tym, że nie jest ona zgodna z trendem prezentowanym w większości polskich mediów. Ale zdaje się, że żyjemy w demokratycznym kraju, w którym art. 54 Konstytucji gwarantuje wolność do wyrażania poglądów. Tymczasem wg dziennikarzy niemal wszystkich liczących się mediów transparent „Roger nigdy nie będziesz Polakiem” zasługuje na ukaranie i potępienie. Jest stawiany w jednym rzędzie obok takich wybryków jak rzucanie bananami w czarnoskórych piłkarzy czy naśladowanie małp na widok Murzyna na boisku. Dlaczego tak się dzieje?
Przeciw przyznaniu obywatelstwa Rogerowi jest kilka dość mocnych argumentów. Przede wszystkim nie spełnia on od podstawowego warunku określonego w Ustawie o obywatelstwie polskim, czyli zamieszkania w Polsce od 5 lat. Roger Guerreiro nie mieszka nad Wisłą nawet połowy tego okresu. Oczywiście prezydent Kaczyński miał prawo skorzystać z furtki w ustawie („w szczególnie uzasadnionych przypadkach...”), ale jak można teraz spojrzeć w oczy setkom osób, które czekają latami, aby zostać obywatelami polskimi? W przypadku Rogera wystarczył fakt, że przyzwoicie kopie piłkę, a do tego zbliża się ważna impreza piłkarska. W związku z tym działacze bez zasad i trener Holender, który pogardliwie wytyka nam zaściankowość, dokonali transferu Brazylijczyka do reprezentacji. Ktoś powie – nie przeszkadza mi to, jeden Roger nie robi problemu. Ale jeśli Roger okaże się przydatny dla kadry, co jest przecież niewykluczone, to pójdźmy dalej. Przed Euro 2012 dokonajmy następnych transferów Brazylijczyków, Nigeryjczyków, Peruwiańczyków i Zulusów. Wszyscy będą czarni? No przecież nam to nie przeszkadza, nie jesteśmy przecież rasistami. Że żaden z nich nie mówi po polsku (taki Roger przez ponad 2 lata zdołał się tyle nauczyć, że dał radę wydukać w naszym języku „Jeszcze Polska nie zginęła”, a resztę myśli musiał przekazać po portugalsku)? Co za problem, wyszkolimy dziennikarzy, aby tłumaczyli na bieżąco z portugalskiego, hiszpańskiego i zuluskiego. Żaden z tych piłkarzy nie wiąże z Polską swojej przyszłości? Co za problem, przed kolejnymi mistrzostwami dokonamy kolejnych transferów. Może aby nie przegapić żadnego talentu, dawajmy obywatelstwo Polski każdemu zagranicznemu piłkarzowi, który dostaje angaż w polskim klubie? Bo jeszcze, nie daj Boże, zdąży zagrać w swojej reprezentacji, jak np. Rengifo, i będzie już bezpowrotnie stracony...
Czy to przesada? Pewnie tak, ale znając skłonność naszych działaczy i trenerów do chodzenia na skróty można mieć nieco obaw. Swoje zdanie w tej kwestii wyrazili m.in. kibice Odry Wodzisław, wieszając transparent o treści „Roger nigdy nie będziesz Polakiem”. Reakcja mediów? Kilka cytatów: „Rasistowski skandal”, „Tu trzeba karać kluby ujemnymi punktami”, „Wodzisławscy kibole nie szanują Rogera”. Wszyscy autorzy tych mniej lub bardziej groteskowych sformułowań mają szczęście, że nie mieszkają np. w Danii. Tam też się pojawiły pomysły, by skrócić czas oczekiwania na obywatelstwo słynnego lekkoatlety Wilsona Kipketera, aby mógł wystartować w igrzyskach olimpijskich w Atlancie i zdobyć niemal pewny złoty medal. Jednak władze duńskie nie poszły na skróty i kazały Kipketerowi czekać długie 8 lat na otrzymanie obywatelstwa. Jak widać, w Danii tacy dziennikarze, jak Stec i spółka, byliby traktowani jak nieszkodliwi wariaci, którym coś odbiło na punkcie rasizmu. Koszt tej decyzji władz duńskich był jasny – mniej medali na IO dla Danii, ale zysk był ogromny. Czyste sumienie i wierność zasadom.
Czy pragnienie, aby być wiernym zasadom i mieć czyste sumienie jest rasizmem i zasługuje na potępienie? Każdy powinien odpowiedzieć na to pytanie sam.
SL
Powyższy tekst, autorstwa członka Wiary Lecha, nie przebił się przez wewnętrzną cenzurę mediów, w tym Głosu Wielkopolskiego. W związku z powyższym - publikujemy go z prawdziwą przyjemnością na naszej stronie.
Stec, nigdy nie będziesz Jamajczykiem
Niewykluczone, że nawiedzony dziennikarz Gazety Wyborczej po powyższej deklaracji uzna mnie za rasistę i kibola. A jak wiadomo, jednych i drugich trzeba zwalczać wszelkimi metodami przy poklasku mas. W niniejszym tekście chciałbym jednak zastanowić się nad kilkoma kwestiami.
Przede wszystkim, co w tej deklaracji jest rasistowskiego i czemu jest ona skandaliczna? Mimo długiego zastanawiania żadnego wspólnego mianownika z rasizmem nie znalazłem, natomiast skandaliczność polega zapewne na tym, że nie jest ona zgodna z trendem prezentowanym w większości polskich mediów. Ale zdaje się, że żyjemy w demokratycznym kraju, w którym art. 54 Konstytucji gwarantuje wolność do wyrażania poglądów. Tymczasem wg dziennikarzy niemal wszystkich liczących się mediów transparent „Roger nigdy nie będziesz Polakiem” zasługuje na ukaranie i potępienie. Jest stawiany w jednym rzędzie obok takich wybryków jak rzucanie bananami w czarnoskórych piłkarzy czy naśladowanie małp na widok Murzyna na boisku. Dlaczego tak się dzieje?
Przeciw przyznaniu obywatelstwa Rogerowi jest kilka dość mocnych argumentów. Przede wszystkim nie spełnia on od podstawowego warunku określonego w Ustawie o obywatelstwie polskim, czyli zamieszkania w Polsce od 5 lat. Roger Guerreiro nie mieszka nad Wisłą nawet połowy tego okresu. Oczywiście prezydent Kaczyński miał prawo skorzystać z furtki w ustawie („w szczególnie uzasadnionych przypadkach...”), ale jak można teraz spojrzeć w oczy setkom osób, które czekają latami, aby zostać obywatelami polskimi? W przypadku Rogera wystarczył fakt, że przyzwoicie kopie piłkę, a do tego zbliża się ważna impreza piłkarska. W związku z tym działacze bez zasad i trener Holender, który pogardliwie wytyka nam zaściankowość, dokonali transferu Brazylijczyka do reprezentacji. Ktoś powie – nie przeszkadza mi to, jeden Roger nie robi problemu. Ale jeśli Roger okaże się przydatny dla kadry, co jest przecież niewykluczone, to pójdźmy dalej. Przed Euro 2012 dokonajmy następnych transferów Brazylijczyków, Nigeryjczyków, Peruwiańczyków i Zulusów. Wszyscy będą czarni? No przecież nam to nie przeszkadza, nie jesteśmy przecież rasistami. Że żaden z nich nie mówi po polsku (taki Roger przez ponad 2 lata zdołał się tyle nauczyć, że dał radę wydukać w naszym języku „Jeszcze Polska nie zginęła”, a resztę myśli musiał przekazać po portugalsku)? Co za problem, wyszkolimy dziennikarzy, aby tłumaczyli na bieżąco z portugalskiego, hiszpańskiego i zuluskiego. Żaden z tych piłkarzy nie wiąże z Polską swojej przyszłości? Co za problem, przed kolejnymi mistrzostwami dokonamy kolejnych transferów. Może aby nie przegapić żadnego talentu, dawajmy obywatelstwo Polski każdemu zagranicznemu piłkarzowi, który dostaje angaż w polskim klubie? Bo jeszcze, nie daj Boże, zdąży zagrać w swojej reprezentacji, jak np. Rengifo, i będzie już bezpowrotnie stracony...
Czy to przesada? Pewnie tak, ale znając skłonność naszych działaczy i trenerów do chodzenia na skróty można mieć nieco obaw. Swoje zdanie w tej kwestii wyrazili m.in. kibice Odry Wodzisław, wieszając transparent o treści „Roger nigdy nie będziesz Polakiem”. Reakcja mediów? Kilka cytatów: „Rasistowski skandal”, „Tu trzeba karać kluby ujemnymi punktami”, „Wodzisławscy kibole nie szanują Rogera”. Wszyscy autorzy tych mniej lub bardziej groteskowych sformułowań mają szczęście, że nie mieszkają np. w Danii. Tam też się pojawiły pomysły, by skrócić czas oczekiwania na obywatelstwo słynnego lekkoatlety Wilsona Kipketera, aby mógł wystartować w igrzyskach olimpijskich w Atlancie i zdobyć niemal pewny złoty medal. Jednak władze duńskie nie poszły na skróty i kazały Kipketerowi czekać długie 8 lat na otrzymanie obywatelstwa. Jak widać, w Danii tacy dziennikarze, jak Stec i spółka, byliby traktowani jak nieszkodliwi wariaci, którym coś odbiło na punkcie rasizmu. Koszt tej decyzji władz duńskich był jasny – mniej medali na IO dla Danii, ale zysk był ogromny. Czyste sumienie i wierność zasadom.
Czy pragnienie, aby być wiernym zasadom i mieć czyste sumienie jest rasizmem i zasługuje na potępienie? Każdy powinien odpowiedzieć na to pytanie sam.
SL
Powyższy tekst, autorstwa członka Wiary Lecha, nie przebił się przez wewnętrzną cenzurę mediów, w tym Głosu Wielkopolskiego. W związku z powyższym - publikujemy go z prawdziwą przyjemnością na naszej stronie.